jabber - gdzie ta niezawodność ?
25 sierpnia 2007 o godzinie 01:58:50, Recenzje, Refleksje, Techblog, lvl0 45 komentarzy.
Kolejne problemy z zachwalanym jabberem (który o dziwo jest bardziej problematyczny niż gadu-gadu) skłoniły mnie do podzielenia się z Wami moimi odczuciami nt niektórych testowanych przeze mnie serwerów. Każdy ma plusy i minusy, nie ma złotego środka... niestety... a ja stoję (po raz kolejny) przed wyborem nowego domu dla mojego przyszłego jida
Ale po kolei:
import kontaktów gg na roster jabbera EASY
22 maja 2007 o godzinie 00:57:02, Techblog, lvl0 10 komentarzy.
Trafiłem dziś na wpis guessWhy'ana ten samo temat co temat mojego postu. Jednak ten sposób jest chyba jednak skomplikowany, bo po co w tak przyjemny proces jak import kontaktów angażować zaraz bashowe skrypty ? A poza tym jak już guess nadmienił metoda ta nie zawsze działa.
oto według mnie prostsza:
point 1. zdobywamy liste kontaktów gadu choćby z Kadu (Menu -> Import/Eksport listy kontaktów -> Piobierz listę -> Wyeksportuj do pliku) zdobyczną zapisujemy np jako lista.txt
point 2. wchodzimy na śliczną stronę chomika, a następnie uzupełniamy formularz:
1 okno: nasz jid (bez @ i nazwy serwera)
2 okno: hasło do jabbera
3 okno: nazwa serwera jabbera (bez @)
4 okno: ścieżka do lista.txt
5 okno: nazwa serwera transportu gg (w wyśmienitej większości przypadków ma postać "gg.nazwa_naszego_jabber_serwera", w moim przypadku gg.jabber.autocom.pl)
6 okno: omijamy
7 okno: zostawiamy
klikamy KONWERTUJ
Konwersja będzie stopniowa, tzn dodawane będzie po 9 kontaktów, po dodaniu będziemy musieli klikać DALEJ na stronie.
GOTOWE
Proponuję w międzyczasie włączyć klienta jabbera, aby zdążać klikać akceptacje autoryzacji, jeśli włączymy klienta PO imporcie to zaskoczy nas pewnie kilkaset okienek z prośbą o autoryzację... nie polecam
Web Developer Extension
29 kwietnia 2007 o godzinie 21:32:27, Ciekawostki, Techblog, lvl0 Dodaj komentarz.
W trakcie pracy nad witrynką wynalazłem ciekawy dodatek do Firefoxa - Web Developer Extension. Plugin dla przeglądarek Firefox, Flock, Mozilla i Seamonkey. To zestaw kilkudziesięciu opcji zgrabnie pogrupowanych do optymalizacji i testowania tworzonych stron. Narzędzie pozwala wyłaczyć/włączyć wszystkie CSSy lub tylko niektóre sekcje, wyświetla np rozmiary elementów "div" (przydatne przy rozjeżdżaniu się układów opartych o te elementy). Warto zainstalować -> http://chrispederick.com/work/webdeveloper/

Sun Solaris 10
16 kwietnia 2007 o godzinie 02:33:27, OSy, Recenzje, Techblog, lvl0 4 komentarze.
Dziś dostałem nową paczuszke ze stanów, tym razem z systemem Solaris 10 (ciekawostka: komputery z tym systemem wykorzystywane są na miedzynarodowej stacji kosmicznej i w amerykańskich wachadłowcach). Po rozpakowaniu paczuszki ukazało mi sie troche śmieszne pudelko na DVD z tandetną, zbyt małą okładką - troche zaleciało (już bardziej profesjonalnie wyglądałyby chyba koperty), ale nie o tym ma być mowa. W pudełku znajdują sie 3 DVD, jedna z systemem na procki SPARC (dedykowana architektura dla Solarisa), jedna DVD z systemem na procesory architektury x62/x86 oraz DVD z "extra" softem.
wardriving
15 kwietnia 2007 o godzinie 15:58:05, Pierdoły, Techblog, lvl0 2 komentarze.
Wczoraj jakoś tak z nudów, trochę dla zabawy przejechałem sie autkiem po mojej rodzinnej miejscowości - Wieruszów z laptopem wyposażonym w karte wifi (Intel 3945 abg), system Ubuntu 6.10 i program do analizowania sieci Kismet.
Pofatygowałem się i zrobiłem liste wszystkich wykrytych sieci wraz z MAC adresami kart. Zauważyłem pewną fajną sprawe (sieci nie są zabezpieczone w sposób nie do obejscia), a mianowicie na 17 sieci jakie znalazłem (pewnie to nie wszystkie) 6 to sieci firm z czego 3 są szyfrowane kluczem WEP, a tylko jedna WPA reszta jest niezabezpieczona wcale. 11 to Acces Pointy dwóch większych providerów internetu z Wieruszowa (WSK i wifimax) chronione przez MAC filtering, a wiec dostep do nich polega na zmianie MAC adresu swojej karty na jakiś wykryty przez np Kismet`a, w linuxie sprowadza się to do 3 linijek:
Aero vs Beryl
30 marca 2007 o godzinie 03:08:41, OSy, Techblog, lvl0 2 komentarze.
NO COMMNTS, ten pokaz komentuje sam siebie 
Gdyby sie nie ładowało, szukajcie tutaj.
Mały dopisek:
Po prezentacji, jak nigdy zakochałm sie w Berylu, raz udało mi sie go poprawnie zainstalować i skonfigurować, ale to na PC. Na mojej nowej "kochance" próbowałem 2 razy i bezskutecznie (najprawdopodobniej nie szło mi instalowanie sterowników do super zintegrowanej grafiki - Intel 945 GM Express). Postanowiłem coś z tym zrobić i jak zawsze rozwiązanie okazało sie banalnie proste i sam sie sobie dziwie jak moglem na nie nie wpaść 
ROZWIĄZANIE dla (jeszcze) laików linuksowych takich jak ja: google + "forum beryl" a tam już nie trudno trafić na ten link. A więc:
# cd /usr/local/bin
# wget http://distfiles.gentoo-xeffects.org/beryl-setup
# chmod 755 beryl-setup
# beryl-setup --setup
BTW:
"Hey folks. Due to the fact that many people do not know how to install beryl, or do not want to read a wiki (...)"
to chyba o mnie ...
VMWare vs VirtualBox
28 marca 2007 o godzinie 23:13:26, OSy, Recenzje, Techblog, lvl0 4 komentarze.
Co prawda nie wiem czy moje spostrzeżenia się komuś przydadzą ale napisze.
Z uwagi na to że trzeba poszerzać horyzonty, przerzuciłem sie na Linuksa (Ubuntu 6.10), chcąc nauczyć sie jego obsługi jak najszybciej, zdecydowałem sie na drastyczny krok - wywaliłem Winde (XP). Niestety moje możliwości w Linuksie nie są jeszcze zbyt imponujące, postanowiłem wiec zaopatrzyć sie w maszyne wirtualną z Windowsem XP (tak w razie W).
Pierwszy soft na jaki sie napotkałem w googlach to VirtualBox. Po krótkiej lekturze dokumentacji i kilu próbach, udało mi sie zainstalować maszyne i Winde na niej. Plusy na pierwszy rzut oka to na pewno: intuicyjna obsługa (nawet ja dałem rade ;] ), oraz płynność przy korzystaniu z obu systemów naraz (czego w sumie sie nie spodziewałem), kłopot sprawiło mi jedynie zorganizowanie wspóldzielenia folderów pomiedzy systemami.
Po nieudanych próbach i radzie zajca (master flamaster od Ubuntu) zainstalowałem VMWare Server. Od razu zaskoczenie, niemiłe... pakiet zajmuje ponad 100MB (!). Po instalacji, która (dla mnie) okazała sie źdźbełko trudniejsza od VirtualBoxa postawiłem system, uruchamiam i znowu... niemiłe zaskoczenie ... chodzi jak czołg, widoczne skoki myszki, słaba grafika, brak możliwości doinstalowania sterowników (nie wiem czemu)... kaszanka... jak sie później okazało plików i tak współdzielić nie moge, bo jakieś "permission denied" nawet przy uruchamianiu z roota 
Po długiej walce zrezygnowałem z VMWare i wróciłem do VirtualBoxa, gdzie w końcu udało mi sie zorganizować wymiane danych miedzy systemami 
Reasumując... VMWare, (wg mnie jako początkującego) stanowczo zbyt duży rozmiar, skomplikowane dodawanie fizycznej partycji do systemu guesta, odrażające skakanie myszki (byc może tylko w moim przypadku)...
VirtualMachine... intuicyjne, zajmuje stanowczo mniej (10MB), płynnie działa, ostatecznie proste współdzielenie katalogów...
Tak więc jeśli moge doradzić początkującym "linuksowcom" to polcem VirtualBox













