"Czy da się zawiesić Linuksa ?"
06 kwietnia 2008 o godzinie 03:41:45, Ciekawostki, OSy, Pierdoły, lvl0 8 komentarzy.
Da się, a przekonałem się o tym dawno temu na pewnej konferencji, kiedy to posłuchałem "mądrych" ludzi i wklepałem w konsoli co kazali:
: ( ) { : | : & } ; :
... efekt był ciekawy 
Choć wydaję się mało groźną funkcją, to jednak w ułamku sekundy zawiesiła mi moje niezniszczalne Ubuntu, które to ratować musiałem restartem
Have Fun
Vista Transformers
04 listopada 2007 o godzinie 18:27:45, OSy, Pierdoły, Refleksje, lvl0 13 komentarzy.
Tak się zastanawiam, czy większym wstydem jest posiadać Vistę, czy Windowsa XP i vistowymi motywami ?
Podsumowanie Dnia
21 września 2007 o godzinie 00:57:23, OSy, Pierdoły, lvl0 2 komentarze.
Jakiś czas temu z poziomu Ubuntu wykasowałem sporo plików na partycji Windowsowej, jak sie później okazało, było tam kilka ważnych plików. W efekcie Windows boot'ował tylko ze specjalnie przygotowanej płytki. Wegetowałem tak około 2 tygodni zarzucając płytkę gdy wzięła mnie ochota na CS'a. Wczoraj pooglądałem sobie na siłę troszkę pornusków szukając keygena do CS'a łapiąc po drodze (co oczywiste) kilka wirusów, ale wierząc w moc AVG nie przejąłem się nimi za bardzo.
Kompilator z Backdoor'em
20 września 2007 o godzinie 02:06:58, Ciekawostki, OSy, Programowanie, lvl0 2 komentarze.
Przeglądając sieć natrafiłem dziś na bardzo ciekawy fragment. Przeczytajcie, wnioski nasuwają się same 
W swoim wystąpieniu z okazji otrzymania nagrody Turinga w 1984 roku, Ken Thompson - jeden z twórców Unix-a - opisał sposób w jaki spowodował niewykrywalną, nawet z dostępnym kodem źródłowym, słabość w zabezpieczeniu w programie narzędziowym.
Thompson opisał, jak zdołał zmodyfikować kompilator języka C we wczesnych wersjach Unix-a tak, aby wykrywał fakt kompilowania programu login(1) i wstawiał kod, który akceptowałby zawsze pewne hasło. Umożliwiało to zarejestrowanie się jako dowolny użytkownik komuś, kto znał to hasło. Następnie zmodyfikował kod źródłowy kompilatora C, aby wykrywał kiedy ten kompilował samego siebie. (wówczas, tak jak i teraz kompilator języka C był sam napisany w C) i wstawiał ów kod (do wykrywania kompilacji programu login i wprowadzania konia trojańskiego) do kompilatora języka C. Potem usunął zmiany, których dokonał w źródle.
Od tego momentu kompilator C w Unix-ie zawsze dołączał jego konia trojańskiego, ilekroć kompilował program login(1). Żadna inspekcja kodu źródłoweg, dokonana dla login lub dla kompilatora C, nie pozoliłaby na wykrycie jekiegokolwiek problemu.
Przykłady takie jak ten pomagają zilustrować, jak dalece współczesny programista ufa dzisiejszemu środowisku komputerowemu. Pokłada się zaufanie w wielu składnikach systemu: kompilatorze, programie ładującym, dynamicznym konsolidatorze, a nawet w dekoderze mikrokodu w CPU - w nadziei, że robią dokładnie to, o co się je prosi.
Każdy z tych składników - zwłaszcza używanych w trakcie wykonywania, taki jak program ładujący, czy dynamiczny konsolidator - może być ze swej strony źródłem słabości w zabezpieczeniach.
łindołs
07 sierpnia 2007 o godzinie 20:40:02, OSy, lvl0 26 komentarzy.
Odczułem dziś nieodpartą pokusę skorzystania z windowsa (xp) w celu uruchomienia pewnej aplikacji. Szanuję go (windowsa) z uwagi na to, że większość swojego życia to właśnie z rodziną widowsów przeszedłem, jednak poziom zabezpieczenia tego systemu nie jest imponujący o czym sam się dziś przekonałem.
Mój xp z licencji MSDNAA (jak chyba każdy inny) po intalacji w ciągu 30 dni wymaga przeprowadzenia aktywacji m.in. poprzez internet. Zazwyczaj nie chce mi się tego robić (wymaga to extra 5 min na uzyskanie klucza
) odwlekam więc ten krok na ostatnią chwile.
Pech chiał że to własnie dziś minął termin aktywacji systemu, właśnie wtedy, kiedy potrzebowałem z niego skorzystać. Po uruchomieniu moim oczom ukazało się śliczne okienko informujące że
wakacyjne++
02 lipca 2007 o godzinie 14:13:20, OSy, lvl0 1 komentarz.
No i mamy wakacje... słonko, ptaszki, woda, wolny czas i nowe pokłady energii do zużycia :D Energię tą najlepiej zużyć na granie którego w czasie trwania tego semestru za bardzo nie doświadczyłem. No ale grać można na Windowsie... mówię i mam. Niestety całej energii na samo granie nie uda mi sie zużyć... a więc mogę ją wykorzystać na naukę czegoś nowego, hmmm na przykład obsługi Debiana... mówię i mam :D Tak... ale dodanie dwóch nowych systemów bez straty w danych lub tablicy partycji będzie ciężkie... chciałem i mam :D
W trakcie usuwania starych, dodawania nowych, straciłem tablice partycji, ale na szczęście backup danych zrobiony na sieciowych dyskach, więc żyje :D Tym oto sposobem siedzę sobie na PC a obok na moim "centrum dowodzenia światem" instalują się pakieciki do Ubuntu, Debian czeka na instalację kart sieciowych, konfigurację LANu, Xów i pewnie wielu innych rzeczy, a Windows na wgranie jakiś gierek ;] Oto mój nowy podział 100GB:

sda1 - Ubuntu ext3
sda2 - Debian v4.0 ext3
sda3 - Windows XP fat32
sda4 - extended parition
sda5 - SWAP
sda6 - wspólne dla 3 systemów dane (mój dysk D) fat32
zło windowsa potwierdzone naukowo ...
03 czerwca 2007 o godzinie 21:53:32, Ciekawostki, OSy, Rozrywka, lvl0 4 komentarze.
Zainspirowany opisem lockera postanowiłem spytać się googli czy windows jest rzeczywiście zły ... wynik bardzo mnie zaskoczył ale jednocześnie dał jednoznaczną odpowiedź... TAK !
Smak systemu ...
12 maja 2007 o godzinie 01:22:27, OSy, Rozrywka, lvl0 3 komentarze.
Ubuntu 7.04
23 kwietnia 2007 o godzinie 01:42:22, OSy, Recenzje, lvl0 Dodaj komentarz.
Po małej 'joggerowej' przerwie znowu natchneło mnie na posta. W moim życiu zaszły 2 szczególne zmiany 
1) Z duchem czasu po nieudanych upgradzie Ubuntu na 7.04, zniecierpliwiony oczekiwaniem na oryginalne CD, zassałem z neta ISO systemu i po małych przygodach ze zmianami wielkości partycji wgrałem nowego jelonka na powiekszoną o 10GB partycję ext3 
Co nowego ? Sporo, choć mnie najbardziej cieszy zażegnanie problemu z drugim rdzeniem mojego procesora (dla niezorientowanych: Ubuntu przy zasilaniu z baterii nie radziło sobie z obsługą obu rdzeni Intela Core Duo T2250 1,7GHz na mojej Toshibie). Nie jestem pewien czy zawdzięczam to nowemu jajku (2.6.20-15-generic) czy lepszej obsłudze ACPI ? Z lektury forów, list, FAQów, HOWtów, IRCów itd wynika że zdania nt. są podzielone.
Sun Solaris 10
16 kwietnia 2007 o godzinie 02:33:27, OSy, Recenzje, Techblog, lvl0 4 komentarze.
Dziś dostałem nową paczuszke ze stanów, tym razem z systemem Solaris 10 (ciekawostka: komputery z tym systemem wykorzystywane są na miedzynarodowej stacji kosmicznej i w amerykańskich wachadłowcach). Po rozpakowaniu paczuszki ukazało mi sie troche śmieszne pudelko na DVD z tandetną, zbyt małą okładką - troche zaleciało (już bardziej profesjonalnie wyglądałyby chyba koperty), ale nie o tym ma być mowa. W pudełku znajdują sie 3 DVD, jedna z systemem na procki SPARC (dedykowana architektura dla Solarisa), jedna DVD z systemem na procesory architektury x62/x86 oraz DVD z "extra" softem.
more easter eggs ?
05 kwietnia 2007 o godzinie 04:30:20, Ciekawostki, OSy, Rozrywka, lvl0 2 komentarze.
"Zafascynowany" zabawnymi dodatkami do systemu poszukałem wiecej informacji nt. easter eggs w Ubuntu. Troszke tego jest, ale pokolei. W konsoli wpisujemy:
$ aptitude moo
następnie:
$ aptitude -v moo
$ aptitude -vv moo
$ aptitude -vvv moo
$ aptitude -vvvv moo
$ aptitude -vvvvv moo
$ aptitude -vvvvvv moo
a tak wygląda efekt wpisywania komend.
Teraz z innej beczki: Klikamy ALT + F2 i uruchamiamy:
free the fish
No i mamy super rybkę o imieniu Wanda, bedzie sobie grzecznie pływać po ekranie, oczywiście nie możemy jej klikać bo Wanda jest nieśmiała i ucieknie poza ekran. Ja Wande polubiłem i pływa u mnie już od dobrych 15 minut
Oto Wanda.
apt-get (...)
05 kwietnia 2007 o godzinie 03:58:46, Ciekawostki, OSy, Rozrywka, lvl0 Dodaj komentarz.
lol a więc linux z poczuciem humoru. Jak zawsze kiedy się nudzę, szukam jakiś pierdół, tym razem nt. "Advanced Packaging Tool" w skrócie APT, czyli systemu zarządzania pakietami w Debianie a więc i Ubuntu
Dowiedziałem sie kilka ciekawych rzeczy ale najciekawszą jest chyba mały "easter egg". Wstukajcie w konsoli:
$ apt-get moo
BTW: Have you mooed today ? LOL
Dla nieposiadających systemu z APT - tutaj wynik komendy 
Aero vs Beryl
30 marca 2007 o godzinie 03:08:41, OSy, Techblog, lvl0 2 komentarze.
NO COMMNTS, ten pokaz komentuje sam siebie 
Gdyby sie nie ładowało, szukajcie tutaj.
Mały dopisek:
Po prezentacji, jak nigdy zakochałm sie w Berylu, raz udało mi sie go poprawnie zainstalować i skonfigurować, ale to na PC. Na mojej nowej "kochance" próbowałem 2 razy i bezskutecznie (najprawdopodobniej nie szło mi instalowanie sterowników do super zintegrowanej grafiki - Intel 945 GM Express). Postanowiłem coś z tym zrobić i jak zawsze rozwiązanie okazało sie banalnie proste i sam sie sobie dziwie jak moglem na nie nie wpaść 
ROZWIĄZANIE dla (jeszcze) laików linuksowych takich jak ja: google + "forum beryl" a tam już nie trudno trafić na ten link. A więc:
# cd /usr/local/bin
# wget http://distfiles.gentoo-xeffects.org/beryl-setup
# chmod 755 beryl-setup
# beryl-setup --setup
BTW:
"Hey folks. Due to the fact that many people do not know how to install beryl, or do not want to read a wiki (...)"
to chyba o mnie ...
VMWare vs VirtualBox
28 marca 2007 o godzinie 23:13:26, OSy, Recenzje, Techblog, lvl0 4 komentarze.
Co prawda nie wiem czy moje spostrzeżenia się komuś przydadzą ale napisze.
Z uwagi na to że trzeba poszerzać horyzonty, przerzuciłem sie na Linuksa (Ubuntu 6.10), chcąc nauczyć sie jego obsługi jak najszybciej, zdecydowałem sie na drastyczny krok - wywaliłem Winde (XP). Niestety moje możliwości w Linuksie nie są jeszcze zbyt imponujące, postanowiłem wiec zaopatrzyć sie w maszyne wirtualną z Windowsem XP (tak w razie W).
Pierwszy soft na jaki sie napotkałem w googlach to VirtualBox. Po krótkiej lekturze dokumentacji i kilu próbach, udało mi sie zainstalować maszyne i Winde na niej. Plusy na pierwszy rzut oka to na pewno: intuicyjna obsługa (nawet ja dałem rade ;] ), oraz płynność przy korzystaniu z obu systemów naraz (czego w sumie sie nie spodziewałem), kłopot sprawiło mi jedynie zorganizowanie wspóldzielenia folderów pomiedzy systemami.
Po nieudanych próbach i radzie zajca (master flamaster od Ubuntu) zainstalowałem VMWare Server. Od razu zaskoczenie, niemiłe... pakiet zajmuje ponad 100MB (!). Po instalacji, która (dla mnie) okazała sie źdźbełko trudniejsza od VirtualBoxa postawiłem system, uruchamiam i znowu... niemiłe zaskoczenie ... chodzi jak czołg, widoczne skoki myszki, słaba grafika, brak możliwości doinstalowania sterowników (nie wiem czemu)... kaszanka... jak sie później okazało plików i tak współdzielić nie moge, bo jakieś "permission denied" nawet przy uruchamianiu z roota 
Po długiej walce zrezygnowałem z VMWare i wróciłem do VirtualBoxa, gdzie w końcu udało mi sie zorganizować wymiane danych miedzy systemami 
Reasumując... VMWare, (wg mnie jako początkującego) stanowczo zbyt duży rozmiar, skomplikowane dodawanie fizycznej partycji do systemu guesta, odrażające skakanie myszki (byc może tylko w moim przypadku)...
VirtualMachine... intuicyjne, zajmuje stanowczo mniej (10MB), płynnie działa, ostatecznie proste współdzielenie katalogów...
Tak więc jeśli moge doradzić początkującym "linuksowcom" to polcem VirtualBox
Windows/386
28 marca 2007 o godzinie 19:30:21, Ciekawostki, OSy, Rozrywka, lvl0 Dodaj komentarz.
hahaha jeszcze sie dobrze nie pozbierałem... dobra dawka śmiechu :) znalezione w sieci w czasie szukania info o dzieleniu danych pomiedzy host`em a guest`em w VirtualBox`ie
Uwaga ! Uwaga ! Oto reklama prosto z lat 80`tych genialnego systemu WINDOWS/386 - The soul of the New Machiness
















