Google Calendar

25 marca 2008 o godzinie 19:33:45 w kategoriach: AIESEC, Studia, lvl0.

Niejednokrotnie wspominałem, czy to prywatnie, czy to na joggerze, ale wspomnę jeszcze raz o geniuszu kalendarza Google. Szczerze przyznaję, że jest to narzędzie bez którego planowanie, dnia, tygodnia, czasu, już jest dla mnie nierealne :) Przypomnienia, kolorowane kalendarze i ładna wizualizacja poszczególnych wydarzeń pozwala mi optymalnie zarządzać czasem, natomiast sms`owe przypomnienia, gwarantują, że o niczym nie zapomnę.

Tak więc, jeżeli macie problem z zarządzaniem czasem, wszędzie się spóźniacie, nie znajdujecie na nic czasu, choć posiadacie go sporo, czas przecieka Wam między palcami... załóżcie Google Calendar !

Dla zainteresowanych/ciekawych/testerów podaje linki do moich 2 kalendarzy, można je dodać do swojego kalendarza i ślicznie widać kiedy mamy wspólny wolny czas :) private/uczelnia, AIESEC

Komentarze »

  1. torero

    25 marca 2008

    19:42:26

    Pfrrr. Niedawno szukałem czegoś takiego. Kupiłem od kolegi stareńkiego Palma m500 i stwierdzam autorytatywnie, że każde gugle to mu może buty pucować. No dobra, za wyjątkiem współdzielenia kalendarza w necie, ale ja tego nie potrzebuję. Tylko Palm, przy czymś takim nie mając dostępu do neta czy stojąc w korku i potrzebując coś pilnie zapisać albo bym zwariował, albo zbankrutował.

  2. jojek

    25 marca 2008

    19:46:28

    Powiedz mi proszę, co taki palm M500 ma czego Google Calendar nie posiada ?

  3. BeH4

    25 marca 2008

    19:55:34

    Rysik! :D (właściciel palmtopa mio m550 ) :D

  4. torero

    25 marca 2008

    19:57:17

    1. Przede wszystkim dostępność. Nie potrzebuję każdorazowo odpalać neta, żeby coś sprawdzić – a wielokroć zdarza mi się być w sytuacjach, gdzie z zasięgiem krucho. I tak, rzutuje to też na rachunki.
    2. Rewelacyjną ergonomię. Pomimo że Palm ma klawiaturę ekranową, korzystam z pisma ręcznego i jego systemu rozpoznawania pn. Graffiti. Wygoda nieporównywalna, a za tym idzie szybkość.
    3. Nie korzystam z Google Calendar, ale raczej na pewno nie ma on wynalazku na kształt HiNotes. Rzecz zupełnie bez związku z kalendarzem, coś jak lista „todo”, z możliwością określenia dla listy dwóch niezależnych od siebie parametrów: hierarchii na liście [coś jak struktura tekstu w edytorze] AND kategorii [czyli daną notatkę można określić jako któryś podpunkt KTÓREJŚ listy]. Rzecz z pozoru banalna, ale NIEZBĘDNA, jeśli próbuje uskuteczniać się GTD – wtedy tworzę sobie listy pt. „zakupy w Tesco”, „;praca”, „telefony” i przeglądam każdą listę w zależności od tego, gdzie jestem i co mam do dyspozycji. Próbowałem stworzyć sobie system organizacji czasu i zadań [fakt, nie zaprzęgałem do tego gugla] na pececie, po czym znalazłem Palma i zaprzestałem dalszych poszukiwań. Jak dla mnie na dziś Palm jest rozwiązaniem kompletnym, które ZAWSZE mam pod ręką.

  5. skolima

    25 marca 2008

    19:58:16

    Działanie offline i bycie-zawsze-pod-ręką. Ma to też każdy nowszy telefon Nokii (i pewnie każdej innej firmy). Współdzielenia kalendarza na razie nie potrzebuję – ale jeśli jest jakaś automatyczna synchronizacja z komórką, to może się zainteresuję :-)

  6. Refresh

    25 marca 2008

    20:04:23

    Szczerze – na ścianie wisi mi jeszcze kalendarz z grudniem 2k7. W komputerze jedynym elementem pomagającym jest zegar systemowy w trayu. Nie posiadam też żadnego notesika czy czegokolwiek innego, w komórce w notatkach mam tylko zapisane urodziny znajomych. I tyle mi w pełni wystarcza i naprawdę nie rozumiem, chociaż się staram, tego wielkiego szumu wokół planowania dnia, czasu w ogóle. To tyle z mojej strony ^^”

  7. Livio

    25 marca 2008

    20:11:08

    Nowe Evolution będzie świetne, zsynchronizuję to to z Google Calendarem i będzie git :) .

  8. torero

    25 marca 2008

    20:11:25

    @Refresh: zależy od stylu życia i pracy. Ja do niedawna też niczego takiego nie potrzebowałem.

  9. jojek

    25 marca 2008

    20:15:05

    matt -> rysik jest niefajny :)
    torero -> fakt, palm jest o tyle lepszy że jest zawsze i wszędzie. Ja niestety z uwagi na brak takiego urządzenia starałem się zbudować system organizacji czasy, gdzie zaprzęgłem googla w 100%: spersonalizowana strona Google, mam gadgeta od kalendarza oraz od notatnika Google, gdzie mam właśnie listę to-do i własne notatki. Co prawda nie z takimi funkcjami jak opisywałeś, ale przy odpowiedniej organizacji wszystko mam odpowiednio zapisane :] Dla mnie jedynym minusem jest fakt, że do użytkowania potrzebuję Internetu, jednak przy stałym łączu, nie jest to takie uciążliwe, natomiast posiadam laptopa więc mobilność nie stanowi problemu :) Dużym plusem tego rozwiązania jest jak już wspomniałeś możliwość współdzielenia kalendarza lub tylko poszczególnych wydarzeń.
    skolima -> tak, jest możliwość synchronizacji z telefonem, zwie się to: Sync with Microsoft Outlook calendar, na stronie Google Calendar jest opisane.
    refresh -> zależy jeszcze ile masz obowiązków. Jeżeli za dużo na głowie nie masz to rzeczywiście systemu zarządzania czasem są dla Ciebie zbędne, natomiast problem zaczyna się robić gdy masz słabą pamięć, a urodzin, obowiązków, świąt, wydarzeń dochodzi w nieskończoność, wtedy doceniasz takie coś o czym piszę :)

  10. Livio

    25 marca 2008

    20:15:36

    Ja bym wolał paluchami zamiast rysikiem.

  11. luktom

    25 marca 2008

    20:18:20

    A ja mam najlepiej: PDA z Windows Mobile, skonfigurowane powiązanie z serwerem Exchange 2007.
    Nie ma znaczenia gdzie wprowadzam dane (a do wyboru: PDA, Outlook lub Outlook Web Access), wszystko jest zawsze idealnie zsynchronizowane.
    Do tego dochodzi poczta direct push – gdy tylko mail przyjdzie na skrzynkę, w kilka sekund trafia do PDA.

    Aha, no i kalendarz Exchange nie ma tak ograniczonych ustawień wydarzeń cyklicznych :P

    I mimo, że Google lubię, to jednak uważam, że na tym polu MS rządzi :]

  12. locker

    25 marca 2008

    20:25:01

    Dzieci technologi ! :P

    Ja mam zwykły kartkowy (analogowy) kalendarz, który zawsze ma zasięg, zawsze naładowana baterie, nie psuje sie po kontakcie z podłogą, wysyła powiadomienia czysto telepatyczne i dodatkowo służy jako broń obuchowa ;D

  13. Livio

    25 marca 2008

    20:25:51

    lockeeer, a gdzie Ty go mieściiisz ?

  14. locker

    25 marca 2008

    20:26:42

    w plecaku, tudzież kieszeni kurtki

  15. torero

    25 marca 2008

    20:26:56

    > Ja niestety z uwagi na brak takiego urządzenia starałem się zbudować system organizacji czasy, gdzie zaprzęgłem googla w 100%: spersonalizowana strona Google, mam gadgeta od kalendarza oraz od notatnika Google, gdzie mam właśnie listę to-do i własne notatki.

    Palm m500 na Alledrogo to wydatek ok. 150 zł, więc z porównaniu z nowożytnymi wynalazkami – nieporównywalny. Nie wiem, czy HiNotes jest w pakiecie, czy trzeba dokupić, ale to pewnie też nie za wiele.

    > Co prawda nie z takimi funkcjami jak opisywałeś, ale przy odpowiedniej organizacji wszystko mam odpowiednio zapisane :] Dla mnie jedynym minusem jest fakt, że do użytkowania potrzebuję Internetu, jednak przy stałym łączu, nie jest to takie uciążliwe, natomiast posiadam laptopa więc mobilność nie stanowi problemu :)

    Stanowi, tylko o tym nie wiesz :P Spróbuj coś zapisać w laptopie, zmierzając wolnym krokiem do knajpy albo na przystanku. A jeśli parę dni popróbujesz komfortu psychicznego, wynikającego ze świadomości, że każdą rzecz możesz w czasie rzeczywistym zrzucić do notatek i nie musisz absorbować pamięci, akurat zajętej czym innym… nie zamienisz tego na <del>żaden inny proszek do prania<;/del> żadną inną solucję :)

    Dla mnie z kolei wada to brak możliwości mailowania skądkolwiek. Ale specyfikę roboty mam taką, że jest to w zasadzie wada tylko teoretyczna.

  16. jojek

    25 marca 2008

    20:27:06

    luktom -> żeby polubić Twoje rozwiązanie trza mieć PDA :/ a ja nie mam :( poza tym MS rzeczywiście „rządzi” ale dosłownie i to jest w nich złe :]
    locker -> w kartkowy również się zaopatrzyłem, gdyż wiem, że się przyda, natomiast ja wifi w głowie nie mam wiec telepatia kalendarza mi się nie przyda :D

  17. Livio

    25 marca 2008

    20:28:16

    PDA są tanie jak barszcz. Szczególnie te stare i używane, jak Jornada czy iPAQ.

  18. torero

    25 marca 2008

    20:29:42

    locker: nas, dzieci technologii, nie stać na benedyktynów, przepisujących co rok od nowa książki adresowe :) Że o gabarytach takiej solucji nie wspomnę :)

  19. skolima

    25 marca 2008

    20:34:22

    jojek, a Microsoft Outlook działa pod wine? :P

  20. jojek

    25 marca 2008

    20:35:20

    „Spróbuj coś zapisać w laptopie, zmierzając wolnym krokiem do knajpy albo na przystanku.” wtedy to ja ide pić a nie zapisywać :) Wszelkie potrzebne mi informacje zapisuje od razu, dzwoniąc gdzieś w sprawie spotkania, mam włączonego kalendarza, wiem kiedy mogę sie umówić, kiedy jestem wolny, pasuje termin, zapisuje. Natomiast informacje o terminach uzyskane na spotkaniach, gdzie nie biorę lapa, zapisuję do analogowego kalendarza, a następnie przepisuje do cyfrowego. Będę bronił rozwiązania Google Calnedra do upadłego, bo jest fajne, ale jednak przyznam, że cena 150zł za PDA jaką podałeś zmusi mnie to zainteresowania się tym sprzętem ;]

  21. jojek

    25 marca 2008

    20:40:03

    skolima, nie mam pojecia, nie testowałem ;]

  22. vmario

    25 marca 2008

    20:44:50

    W moim przypadku znakomicie sprawdza się porządny papierowy kalendarz, w którym mogę wygodnie notować i bazgrać, który może mi spaść na ziemię i LCD się nie wyleje, no i który nie ma problemu z bateriami :)

    Ale ten archaiczny wynalazek wspieram Google Calendarem, który czuwa, żebym co roku pamiętał o wszystkich urodzinach, przypomina SMS-em, że trzeba wysłać kartkę z życzeniami i pozwala wygodnie operować rozkładem zajęć, bo kilka kliknięć wystarczy, żeby wydarzenie powtarzało się co tydzień czy co dwa. Później przepisuję to do kalendarza, w którym brakuje mi przede wszystkim Ctrl+F, ale poza tym jest OK.

  23. jojek

    25 marca 2008

    20:48:27

    vmario -> przepisujesz z GC do analogicznego ? no dejta spokój :| chce Ci sie ? swoją drogą analogiczne są dobre bo tak jak mówisz można „bazgrać”, a częstokroć bazgroły bardziej do mnie przemawiają niż pismo, jednak papier sam Ci się nie przypomni, że dziś o 18.00 masz spotkanie :/

  24. vmario

    25 marca 2008

    20:52:11

    @jojek: przepisywanie zajmuje mi raptem parę minut, a dzięki temu plan zajęć zostaje też bardziej w głowie, co sprzyja miłemu wrażeniu, że się nad wszystkim panuje.

    Papier nie przypomni, ale przypomni SMS z Google Calendar, a to w zupełności wystarcza.

  25. BeH4

    25 marca 2008

    21:04:21

    A teraz wyobraźcie sobie sytuacje…. pada sieć energetyczna naszego kraju bo pan Wiesiu zapił i traktorem wjechał w słup wysokiego napięcia stanowiący główną magistrale energetyczną kraju…. i nie ma prądu przez tydzień.... jak wy bez tych wszystkich elektronicznych zabawek wstaniecie rano i przeżyjecie do wieczora? Kto wam wyśle sms’em przypomnienie o pójściu do kibla?:D Jednym słowem… elektronika uzależnia, wiem po sobie, też dużo rzeczy trzymam na hdd albo w palmie… ale bez przesadyzmu, używajcie ludzie mózgu :D

  26. Livio

    25 marca 2008

    21:05:40

    Zawsze jest szansa, że bateria w telefonie i lub PDA ładowana była wczoraj :> .

  27. jojek

    25 marca 2008

    21:06:25

    1. nie mamy jednej głównej magistrali energetycznej.
    2. znam p. Wiesie, on nie pije !
    3. sram bez przypomnień
    4. myślenie boli :/

  28. luktom

    25 marca 2008

    21:06:39

    Weź nie strasz brakiem prądu…
    Ja myślę, że w akcie desperacji pobiegłbym do pobliskiego Obi po agregat :P

  29. BeH4

    25 marca 2008

    21:06:41

    :] to zmienie scenariusz… prądu nie bedzie 3 tyg :D epoka kamienia :D

  30. skolima

    25 marca 2008

    21:07:10

    EEEEj git, 3 tygodnie płatnego urlopu :-]

  31. BeH4

    25 marca 2008

    21:08:26

    @ jojku… znasz mnie… włoże swoją kominiarke, kamizelke, uprząż wspinaczkową... spuszczę się jak św Mikołaj przez komin do kilku elektrowni i je wysadzę... i prądu nie bedzie…. PS: kupicie agregat a jak je zatankujecie jak na stacjach pompy nie bedą działać?:D Ściągniecie z baku od sąsiada?:D

  32. Livio

    25 marca 2008

    21:08:47

    Raczej trzy tygodnie nudy dla domorosłego geekusa :/ .

  33. skolima

    25 marca 2008

    21:09:29

    Na taką okoliczność mam zapas książek przygotowany :-D

  34. locker

    25 marca 2008

    21:09:53

    BeH4 ty to sie może lepiej nigdzie nie spuszczaj, ok? i zostaw nam prąd w spokoju bo enion ie dorwie ;D

  35. Livio

    25 marca 2008

    21:09:59

    Książki to przeżytek. Kto to czyta?

  36. luktom

    25 marca 2008

    21:10:25

    Mam zbiornik z olejem opałowym, może pójdzie na tym :]

  37. jojek

    25 marca 2008

    21:25:44

    luktom -> w obi by Ci ich nie sprzedali, bez prądu nie działają kasy :/
    matt -> nie widziałem Cie jeszcze jak sie spuszczasz … jak Mikołaj :D ale wierze, że byś to zrobił :D
    Livio -> książki ? dziadek mi opowiadał o nich :)

  38. BeH4

    25 marca 2008

    22:02:13

    @ jojku… wolałbyś nie widzieć jak się spuszczam… :D na linie ofkorz:D

  39. torero

    25 marca 2008

    22:11:43

    3 tygodnie braku prądu… luzik… cóż przyjdzie mi z tego, że przy dziesiątym stopniu zasilania info o tym, że mam Józkowi wysłać ofertę mailem, będę miał zapisane w kajeciku, a nie w palmie? :D

  40. jojek

    04 kwietnia 2008

    23:39:18

    EDIT: nt. ograniczonego dostępu do kalendarza z uwagi na konieczność podłączonego Internetu. Właśnie zainstalowałem Mozilla Sunbird 0.7. Wszystkie moje Google kalendarze są synchronizowane z Sunbird`em co 30 minut, więc w wypadku braku Internetu nadal wiem co mam robić :)

Dodaj komentarz

W komentarzach nie działają znaczniki HTML, nowe linie tworzone są po nacisnięciu Entera. W komentarzach stosuj textile.

Powered by Jogger.pl

Design by jojek © 2007

Valid XHTML 1.0 i CSS