Kolejne Ataki ...

15 września 2007 o godzinie 04:52:10 w kategoriach: Ciekawostki, Refleksje, lvl0.

Czyżby urealniały się wizje internetowyh wojen, gdzie żaden żołnierz nie wyjdzie z koszar, nikt nie zginie, a celem takiej wojny jest całkowite sparaliżowanie obcego kraju pod względem gospodarczym i militarnym ?

Od jakiegoś czasu dość szczegółowo obserwuję informacje nt. 'cyberataków' rzekomo przeprowadzanych z Chin i Rosji, również rzekomo na zlecenie władz tych krajów. Zaczęło się na początku maja tego roku

kiedy to obiegły świat informacje z Estonii, że ich rządowa infrastruktura informatyczna stała się celem ataków DDoS przeprowadzonych z Rosji na zlecenie Moskwy. Powodem ataków miało być przeniesienie pomnika żołnierzy Armii Czerwonej z centrum miasta na cmentarz wojskowy. Blokowanie serwerów przyniosło ostatecznie efekty, gdyż Estonia jest jednym z europejskich, najbardziej zinformatyzowanych krajów, gdzie nawet wybory odbyją się za pomocą Internetu. Jest to (przynajmniej wg mnie) namiastka tego, co przyniesie nam dalsze nieuchronne informatyzowanie każdej dziedziny życia, także w Polsce, chociażby nieudolne plany wprowadzenia nowych dowodów osobistych typu "wszytsko w jednym" co miałoby być dla Polski pewnym prestiżem z uwagi na stopień nowoczesności tego przedsięwzięcia.

Miesiąc później, bo w czerwcu pojawiły się informacje z Wielkiej Brytani. Raporty podawały, że celem ataków (tym razem Chin) stały sę kluczowe pod względem bezpieceństwa kraju serwery Anglików, na których rozprzestrzenione zostały backdoor'y skrupulatnie zbierające i przesyłające dane. To nie koniec.

W okolicach połowy sierpnia ukazały się kolejne doniesienia o "cyberatakach", tym razem ofiarą padły potężne Stany Zjednoczone, które doniosły, że są pod ciągłym atakiem na ich kluczowe serwery, zarówno te rządowe jak i militarne, których celem jest wykradnięcie jak najwiekszej liczby informacji ściśle strzeżonych przez amerykańską potęgę. Oficjalne raporty mówią o dwóch prawdopodobnych źródłach ataków: pierwszym mieliby być "zwykli" hakerzy dręczący USA, a druga ciekawsza i ponoć bardziej prawdopodobna (wg doniesień prasowych) mówi, że za atakami stoi rząd Chin.

Dziś natomiast na wielu serwisach czytamy o dwóch kolejnych atakach. Tym razem, na początku tego tygodnia zaatakowana została strona amerykańskiego konsulatu w Rosji w St Petersburgu. Czytamy:

Fraser Howard z firmy Sophos poinformował, iż atak na konsulat jest częścią zakrojonej na szerszą skalę akcji, w której wyniku zarażonych zostało 400 stron internetowych. Większość z zaatakowanych witryn hostowanych jest na terenie Rosji.

Drugi atak przeprwadzony został na Nową Zelandię, a choć ich premier mówi, że wie kto stoi za atakami i że są to obcy szpiedzy to jednak oficjalnie nie wymawia nazwy kraju. Poza "kamerami" politycy śmiało mówią o Chinach.

Warto zaznaczyć, że rząd Chin dementuje swój związek z tymi zdarzeniami. Ofiarą serii ataków padł również nasz sąsiad - Niemicy. Pozostaje pytanie czy Polska również jest na liście "ciekawych" do obrobiebia z ważnych informacji :) Zresztą ... co u nas ciekawego ?

Nie pamiętam aby kiedykolwiek wcześniej zdażyło się aż tyle międzynarodowych ataków intenetowych w których jeden kraj oskarża drugi. Początek wojny internetowej ? Może i wzbudzam niepotrzebną sensację, może dla niektórych z Was to nic szczególnego, ja jednak widze w tym coś nowego :] Tutaj warto zacytować Alberta Einsteina:

Nie wiem na co będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na pewno na maczugi.

Komentarze »

  1. Hannibal

    15 września 2007

    10:45:30

    Bardzo ciekawy temat! Cyberwojny na pewno nie zastąpią konfrontacji fizycznych, bo wtedy zacofanie technologiczne byłoby rękojmią bezpieczeństwa. Będą jednak coraz ważniejszym elementem konfrontacji. Zaraz po ‘atakach’ Rosji na Estonię pisałem na swoim Joggerze, co my powinniśmy zrobić, aby zwiększyć bezpieczeństwo naszych systemów informatycznych. Główna moja teza jest taka, że Polska powinna stworzyć w pełni odrębną nieprzenikalną sieć na potrzeby administracji publicznej, która byłaby wyłącznym środkiem wymiany danych wewnątrz systemu państwowych instytucji. Internet byłby wykorzystywany tylko przez obywateli dla ich wygody, ale w razie awarii byłaby możliwości załatwienia każdej sprawy w urzędach połączonych własną siecią.

    Jeśli chodzi o szpiegostwo (to trochę inny temat), wbrew pozorom niektóre polskie firmy są przedmiotem zainteresowania jednego z sąsiadów…

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany, żeby napisać komentarz.

Powered by Jogger.pl

Design by jojek © 2007

Valid XHTML 1.0 i CSS